CO NOWEGO?

25.01.09- Iza w rzeczywistości

21.12.08 kolejne historie

22.10. - historia v.

26.07. żabka, która nie została królewną - w rzeczywistości

22.07 kolejne dwie historie - iza i żaneta

12.07 doskonały tekst panny od rubensa (o bulimii)

ech, znów po przerwie. :) Kolejne listy.

Agaty, Kathy, Jane, Doroty, i M., i Camario, i Doroty DG. Jest co czytać. ;)

I komentarz Szczurka.

A... jeśli kogoś pominęłam - proszę się przypomnieć! Przepraszam, ale miałam dużo poczty właśnie wówczas, kiedy padł mi i komp i net i kiedy musiałam instalować wszystko od początku. Jesli kogoś nie powiadomiłam o zawieszeniu - przepraszam również... :(( Jeśli zauważycie błędy na stronie - piszcie!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Strona ta jest moją własną inicjatywą - piszę tu po to, by podzielić się przemyśleniami i przeżyciami. Chciałabym też trafić do ludzi (kobiet?) podobnych do mnie - które borykają się z podobnymi problemami. Mówię tu o dyskryminacji ludzi grubych - kobiet w szczególności - bowiem to od nich "wymaga się" (kto wymaga?) szczególnej dbałości o swoje ciało. Jako płci pięknej - "piękną" (skąd kanony?) nie będącej - odbiera się nam wiele praw.

Ta dyskryminacja często przybiera bardzo ukryte formy i jest wręcz niezauważalna dla przeciętnego człowieka. Jednak homofobia, seksizm czy antysemityzm doczekały się swego "poważnego rozpatrzenia".
Mówienie o dyskryminacji grubych - wywołuje śmiech.

Nie chcę tworzyć tej strony, by "oświecać" masy. Oświećmy się sami - jak to ktoś mądry powiedział. Moim zamierzeniem było stworzenie czegoś w rodzaju grupy wsparcia dla grubych kobiet i dziewczyn - pewno dlatego, że sama takiej grupy bardzo potrzebuję.

Do czego doszłam żyjąc 25 (prawie 26...) lat jako gruba baba? Na przykład do tego, że nie można się całe życie odchudzać. I że wszystkie próby - często robiące wielkie "wrażenie" na moim otoczeniu - nie wyszły mi na dobre. Możliwe że gdybym nigdy się nie odchudzała - dziś ważyłabym 20 kg mniej. Choć tego nigdy nie można być pewnym. Więc zdecydowałam - NIE CHCĘ się odchudzać już wcale. I zastanawiam się, dlaczego myślę, że nie mogę być szczęśliwa - będąc grubą?

POCZUCIE WINY. Dlaczego moje poczucie winy jest tak ogromne? Czemu mnie przygniata do ziemi, dlaczego pod jego wpływem się garbię, przemykam pod ścianami, kulę się, by tylko wydać się mniejszą, niż jestem? Czy powinnam się czuć bardziej winna niż większość ludzi?

O grubych mówi się, że nie mają silnej woli. Że jeśli chcieliby - to by schudli. Nikt nie wie, że schudnąć udaje się 2% ludzi. I nie wiem, w jaki sposób można "obliczyć" czy "sprawdzić" poziom silnej woli u kogokolwiek. Za to wiem, że życie z nadwagą wymagało ode mnie wielkiego wysiłku woli - by żyć i PRZEŻYĆ. By wstawać rano i wychodzić z domu. By się uśmiechać i funkcjonować z poczuciem winy, z brakiem akceptacji i pozornym (choć wcale pozorny się nie wydawał!) brakiem perspektyw. Kiedy głosy o braku zrozumienia czy nieakceptacji dopadały mnie zewsząd - od najbliższych aż po zupełnie obcych ludzi: bezdomnych, starych pijaków, dzieci, miłych pań w sklepie, koleżanek i kolegów w szkole, nauczycieli, lekarzy, sąsiadek, cioć, wujków itd... Przeżyłam to wszystko. Nie załamałam się. Staram się siebie kochać. Uśmiecham się. I wierzę, że jeśli chcę - to mogę być tylko szczęśliwsza. Więc - rozpatrując powyższe - zarzuty o braku silnej woli odrzucam.

Tworzę tę stronę, bo nie mogę znaleźć siebie na innych portalach mówiących o tym problemie. Ja chciałabym sobie pomóc rozwijając się - poprzez pogłębianie swojej świadomości kulturowej, społecznej. Poprzez coraz lepszą wiedzę na swój temat. Zbyt niewiele wiem jeszcze o feminizmie, by feministką się nazwać, ale wiele z postulatów feministycznych do mnie trafiło, odnajduję w nich przyczynę kilku (ale nie wszystkich) swoich problemów - szczególnie jeśli chodzi o problemy z wyglądem. Patriarchat, nadużywanie władzy, upośledzona demokracja - są przyczyną dyskryminacji. Lubimy mieć władzę, lubimy jej nadużywać, lubimy czuć się lepsi w wielu dziedzinach. Jeśli czujemy się obiektem dyskryminacji, dobrze jest zastanowić się, czy sami kogoś nie dyskryminujemy. Ale to długi, pojemny temat.

Radzę sobie coraz lepiej z tym, jak wyglądam, od kiedy poznaję mechanizmy społeczne, kiedy lepiej poznaję też siebie, swoje potrzeby, poglądy, cechy osobowości. Kiedy widzę choć częściowo (pewno w małej części), jak jestem manipulowana, jak wiele rzeczy jest mi wmawianych, jak połykam cudze poglądy bez mrugnięcia okiem, popijając coca-colą. Mój rozwój i radzenie sobie z problemem wyglądu to przesuwanie przymiotnika: "gruba" z miejsca pierwszego na liście rzeczy mnie określających na miejsce jednej ze składowych kolejnej składowej. Nie chcę spojrzeć na to, jak wyglądam - inaczej, lepiej. Chcę wyjść z opozycji zła gruba - dobra gruba. Chcę mówić - nieważne, że gruba. Ważne, że człowiek. To, że jestem gruba, niewiele mówi o mnie jako o człowieku. To tylko efekt uboczny - czego? Chyba jeszcze nikt nie zna na to odpowiedzi. Może każdy powinien znaleźć swoją.

Zastanawiam się, czy powinnam napisać jeszcze jedno zdanie - czy nie zranię kogoś, czy właśnie sama nie zacznę kogoś dyskryminować. Jednak mam wrażenie, że to jest ważne. Jest różnica między ludźmi "grubymi od zawsze" a tymi, którzy przytyli dopiero wskutek starzenia się i zmian w metabolizmie. To są ludzie, którzy walczyć ze stereotypami zaczęli, kiedy już byli dorośli, ukształtowani - ba, mieli sporą część życia za sobą. Człowiek gruby od zawsze wyrasta w tym problemie i staje się on nieodłącznym (niestety...) elementem jego tożsamości. Tak więc - choć zapraszam wszystkich - kładę nacisk na takich właśnie ludzi jako na odbiorców tych treści. Wiele dodatkowych informacji ale i rozszerzenie poruszonych w tym wstępie kwestii znajdziecie w "obserwacjach". Zapraszam.

Jednak bardzo bym nie chciała tworzyć sama tej strony. Wszelkie Wasze wypowiedzi, historie, zwierzenia - będę umieszczać, jeśli tylko prześlecie mi to w formie mailowej. Im więcej różnych wypowiedzi, tym ciekawiej i szerzej, i tym łatwiej chyba, dojść do prawdy. Bo komu zależy na kłamstwie?

powrót

warto obejrzeć:

xl-pozytywnie? kliknij!